Bułki ślimaczki dla Was

Póki co sytuacja u mnie w domu się uspokoiła. O ile można nazwać to spokojem.
Laura w dalszym ciągu ma zapalenie płuc. Co prawda już Jej zmiany z płuc schodzą, ale antybiotyk należało przedłużyć o kolejne 5 dni.

Karolina dzięki boogu zdrowa – tfu tfu, wypluć, odpukać… Kaszle tylko ;)

Pirat… No cóż… Jak to Pani weterynarz powiedziała – wyciągnęliśmy go z grobu. Żyje, chodzi, o ile chodzeniem to można nazwać. Powłóczy tylna łapą, żebra go bolą, bo w końcu połamane.
Jednym słowem – miał więcej szczęścia niż rozumu. Chyba nigdy ten szczeniak niczego się nie nauczy. Jest po prostu postrzelony ;)

Ostatni okres w moim życiu był bardzo.. hm… szybki…Trudny i pełen wrażeń. Przydałby mi się urlop od problemów, bo nawet chorować nie było mi dane. Nawet nie wiem kiedy mi gorączka odpuściła, ot tak po prostu wszystko przeszło, gdyż trzeba było być w pełni funkcyjnym…

Ale dosyć o mnie ;)

Jakiś czas temu pokazywałam Wam na fanpage zdjęcie bułeczek drożdżowych – ślimaczków.
W końcu mam czas aby wrzucić przepis ;)

Składniki na około 30 bułek :

1 kg mąki
1/2 kostki drożdży świeżych.
4 jajka
2/3 szklanki cukru (może być mniej)
1 szklanka mleka
1/4 szklanki oleju
konfitura/powidła/dżem do przełożenia – u mnie nadzienie malinowe Zentis Polska oraz nadzienie wiśniowe Zentis Polska – około 1/2 kg

Wykonanie :

Mleko podgrzewamy do temperatury około 35 st – palcem można sprawdzić czy jest ciepłe. Dodajemy drożdże, które rozpuszczamy, kilka łyżek cukru oraz kilka łyżek mąki. Całość mieszamy. Odstawiamy do wyrośnięcia zaczynu.

Od żółtek oddzielamy białka. Żółtka ubijamy z pozostałym cukrem na kogel mogel ;)

Do miski przesiewamy całą mąkę, dodajemy ubite żółtka, wyrośnięty zaczyn i wyrabiamy – ja wyrabiam ręcznie. Jeżeli ciasto będzie zbyt lejące – dosypujemy mąki, jeżeli będzie zbyt luźne – mleka.
Na koniec dolewamy oleju. Ponownie wyrabiamy. Odstawiamy na 2 godzinki pod przykryciem w ciepłe miejsce.

Gdy już ciasto podwoi swoją objętość, wyciągamy z miski, ponownie krótko wyrabiamy, a następnie dzielimy na 4 mniejsze porcje.
Każdy kawałek ciasta rozwałkowujemy na placek o grubości około 1 cm.
Na każdy placek wykładamy nadzienie, które rozsmarowujemy na całym placku, a następnie zwijamy całość jak na roladę.
Następnie roladę kroimy na kawałki – około 2 cm grubości.

Odstawiamy na płasko najlepiej na blaszce przyszykowanej do pieczenia – na 30 min aby bułki podrosły.
Smarujemy z wierzchu białkiem.
Pieczemy w 175 st w nagrzanym piekarniku przez około 20-25 minut.
Takie bułki są idealne na śniadanie, kolacje czy podwieczorek.
Polecam Wam nadzienia Zentis – są obłędne, czuć w nich owoce, nie są za słodkie. Normalnie pycha ;)

01. Marzec 2015 by Mama Laurki
Categories: Kuchnia | Tags: , , , , , , | 13 comments

Comments (13)

  1. Cieszę się bardzo,ze wszystko pomału wraca do normy.Jesteś niezwykle dzielna,na pewno los wynagrodzi Tobie te wszystkie nieszczęścia :) bo przecież zawsze po burzy wychodzi słońce :)

  2. przepis ciekawy, z pewnoscią wypróbuję :)
    Dużo zdrówka Wam życzę :)

  3. Dużo zdrowia i sił :)

  4. Warto spróbować

  5. życzę więc dużo zdrowia, i byle do wiosny!
    a przepis zapiszę, w wolnej chwili z pewnością wykorzystam:)
    pozdrawiam!

  6. Chętnie wypróbuję Twój przepis. Uwielbiam domowe bułeczki. Życzę zdrówka:)

  7. Biedna perełka, zdrówka :)
    Kuszą te bułeczki

  8. Uwielbiam domowe wypieki!

  9. Szczęściara – że Ci tak przeszła choroba. Mnie męczy już prawie tydzień i bez antybiotyku chyba się nie obędzie.

  10. Trzymam kciuki za to aby teraz już było tylko lepiej :) a przepis zanotowany w zeszycie :)

  11. Własnie podczas pieczenia bułek nigdy nie smaruję białkiem i się dziwię że nie są takie piękne jak te z przepisów :P

  12. Z przyjemnością wypróbuje przepis :). Życzę dużo, dużo zdrowia :).

  13. dużżżżżżżżo zdrówka,a przepis wydaje się bardzo na tak,tak!

Leave a Reply

Required fields are marked *